Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, jak naprawdę wygląda państwo polskie. Większość ludzi nie wie, jak to państwo naprawdę wygląda, bo ludzie nie czytają, w związku z czym nie mają wiedzy, a jak czytają to tylko Wyborczą, co jest gorsze od nieczytania w ogóle. No i jeszcze telewizję ludzie oglądają, a to największy syf, jaki może być. Nawet jeśli ludzie mają jakąś wiedzę, obojętnie z jakiego źródła, to i tak nie bardzo umieją z tą wiedzą zrobić cokolwiek pożytecznego, bo nie kojarzą faktów, nie mają odpowiednich narzędzi itd.
Nawet po Smoleńsku wielu ludzi nie rozumiało, jak naprawdę wygląda państwo polskie. Teraz jednak, kiedy prokurator – żołnierz w stopniu pułkownika, strzela sobie w łeb, kiedy trzeba zapierdalać od apteki do apteki próbując kupić leki taniej, kiedy trzeba płacić wyższe rachunki, ludzie zaczynają rozumieć, jak ich państwo wygląda.
Przez parę lat boksowałem się w setkach, a może i tysiącach gaduł dotyczących państwa. Boksowałem się z kumatymi i durnymi lewakami i z kumatymi i durnymi prawakami. Durnych prawaków było znacznie mniej niż durnych lewaków, a kumatych prawaków było znacznie więcej niż kumatych lewaków, ale nie ma w tym niczego dziwnego. Wśród lewaków byli kumaci ale też i tacy, którzy nie mogli sobie wyobrazić, jakim to sposobem ludzie mieliby prąd gdyby państwa nie było. Co dzisiaj, kiedy prokurator-żołnierz strzela sobie w łeb, kiedy ruskie wyniki sekcji zwłok Zbigniewa Wassermanna w czterech procentach pokrywają się z wynikami polskimi, kiedy mamy cały ten syf z lekami, kiedy Aniela z Mikołajem ustalili, że nie będzie żadnego rozdawania kasy takiej Polsce i innym państewkom, tylko Polska i inne państewka muszą kasy dołożyć, a premier na urlopie w Dolomitach, czy gdzie tam, powiedzieliby lewacy? Obojętnie, kumaci czy durni. No co by powiedzieli? Że państwo tak ale wypaczenia nie?
Pytanie jest takie: dlaczego ci, którzy tak czy siak są niby prawdziwymi, ale ułomnymi władcami Polski (nie rozwijam teraz kwestii tego, w jakich kontekstach i na ile są rzeczywistymi władcami) nie ogłoszą się tymi władcami oficjalnie i nie wezmą Polaków za mordę, jak na władców przystało? Dlaczego przebywając w cieniu i wystawiając przed kamery pacynki, narażają się na różne niespodzianki, jaki może im przynieść „demokracja”? Moim zdaniem dlatego, że normalny człowiek woli prawie nic nie robić i absolutnie za nic nie odpowiadać, kasując przy tym, powiedzmy, 20 baniek rocznie, niż musieć zapierdalać jak wół, odpowiadać za wszystko głową, ale to dosłownie – głową i kasować za to, powiedzmy, 200 baniek rocznie. OK, a czy dzisiaj są tacy prawdziwi władcy, którzy prawdziwie trzymają ludzi za pyski, są prawdziwymi właścicielami swoich krajów, ale za wszystko odpowiadają głową? Owszem, są. Na przykład w Korei Północnej są. Być może zbytnio ryzykuję ale stawiam tezę, że nigdzie nie ma władców tak prawdziwych, jakimi są władcy Korei Północnej. Czy wyobrażacie sobie, że jakiś urząd może zabronić Tuskowi czy innemu Komorowskiemu wybudować prywatną chałupę na przykład na Powązkach? No właśnie. A wyobrażacie sobie, że jakiś urząd może zabronić wybudować chałupę gdziekolwiek północnokoreańskim władcom? No właśnie.
Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku Chiny były biedne, że aż piszczało. Ale Mao był prawdziwym władcą. Co z tego, że w Chinach piszczała bieda? A nic z tego. Mao był prawdziwym władcą i robił, co chciał. W 1958 roku wspomógł Albanię, przekazując Hodży 50 milionów rubli. Kiedy się okazało, że Hodża rzetelnie opluwa Chruszczowa, Mao w 1961 roku przekazał Albanii 500 milionów rubli oraz 2.200.000 buszli zboża, które kupił w Kanadzie za dolary. A znowu w roku 1960 Pekin odwiedzili Castro z Che Guevarą i wyjechali z 60 milionami dolarów, ot, taki to podarunek Kubie zrobił Mao; niby miała to być pożyczka, ale Enlai Zhou, premier ChRL, od razu zapewnił Che Guevarę, że tej kasy oddawać nie trzeba.
W roku 1970 Mao, z rozmaitych powodów, na gwałt potrzebował spektakularnie zaistnieć na scenie międzynarodowej, więc wymyślił, że najlepiej będzie, kiedy zakoleguje się z USA. Ale Mao chciał to zrobić tak, żeby przygłupy, czyli światowa opinia publiczna, były przekonane, że to Nixonowi zależy na koleżankowaniu się z Mao. I wyszło tak, jak chciał Mao. Kissinger zapierdalał z Waszyngtonu do Pekinu i z powrotem jak jakiś goniec, a Nixon w końcu do Pekinu pojechał. Wiecie dlaczego Kissinger tak zapierdalał i dlaczego Nixon do Pekinu pojechał? Ano dlatego, że Mao, w przeciwieństwie do Nixona, był prawdziwym władcą.
Mamy to nasze państwo, jakie mamy i coraz więcej ludzi widzi, jakie ono jest. I teraz tak – jest rzeczą jasną, że chociażby tacy Ruscy ciężko pracują po to, żebyśmy się sami nie rządzili. Nie tylko Ruscy. W najnowszym numerze PRESSJI (Teka XXV, 2011) jest duży wywiad z profesorem Hieronimem Kubiakiem (wywiad na 26 stron, z Kubiakiem rozmawiali Krzysztof Mazur i Paweł Rojek). W tym wywiadzie Kubiak opowiada, jak to w latach sześćdziesiątych XX wieku na studia do USA pojechał i na spotkanie z Aleksandrem Kiereńskim poszedł, jakieś pytania Kiereńskiemu zadawał, a w końcu Kiereński powiedział tak: - Panie Kubiak, proszę się nie obrażać, ale prawda jest taka: między wielką Rosją a Niemcami nie ma miejsca dla niepodległej Polski.
Przypuszczam, że Kubiak się na te słowa nie obraził, bo niby dlaczego miałby?
Jedna z tez Sławomira Cenckiewicza zawartych w książce Długie ramię Moskwy jest taka, że wojskowe służby za czasów PRL-u największe sukcesy odnosiły, że tak powiem, na arenie wewnętrznej, co oznacza, że najskuteczniej służbom wychodziło pacyfikowanie Polaków, bo już z robotą wywiadowczą czy kontrwywiadowczą było o wiele gorzej. Czy coś Wam przypomina widok znajomy ten?
Powiedzcie, bo Wy znacie mnóstwo ludzi, a ja tylko siedzę jak nie w mojej kotłowni, to w bibliotece – jak to jest z tymi, co popierają dzisiaj rządzących cudaków, choćby poprzez wrzucanie kartek wyborczych? Czy ci ludzie wierzą w całą tę demokrację, w moc kartki wyborczej itd.? Jeśli wierzą, to co – głosowali za tym, żeby w Polsce było tak, jak jest? A jeśli głosując za rządzącymi cudakami nie chcieli, żeby było tak, jak teraz jest, to jeśli zadajecie im pytanie: - Ej, co z wami jest? - co Wam odpowiadają?
------------------------
DOPISEK
W Polsat News gościem tej babki w czarnych włosach był poseł PSL-u, Jan Bury. Gadali o tym, że Rostowski każe PSL-owi zapłacić ten dług, co pawlakowe mają i to z odsetkami. No i Bury płakał w telewizorze i powiedział, że co oni mają zrobić, te pawlakowe ludki, jak niby tyle kasy spłacić, jak oni z subwencji żyją. Pomyślałem sobie, że ja pierdolę! Goście chcą państwem rządzić, zawiadywać 38 milionami ludzi, a sami z jebanych subwencji żyją! Państwo polskie w pełnej krasie.
Nawet po Smoleńsku wielu ludzi nie rozumiało, jak naprawdę wygląda państwo polskie. Teraz jednak, kiedy prokurator – żołnierz w stopniu pułkownika, strzela sobie w łeb, kiedy trzeba zapierdalać od apteki do apteki próbując kupić leki taniej, kiedy trzeba płacić wyższe rachunki, ludzie zaczynają rozumieć, jak ich państwo wygląda.
Przez parę lat boksowałem się w setkach, a może i tysiącach gaduł dotyczących państwa. Boksowałem się z kumatymi i durnymi lewakami i z kumatymi i durnymi prawakami. Durnych prawaków było znacznie mniej niż durnych lewaków, a kumatych prawaków było znacznie więcej niż kumatych lewaków, ale nie ma w tym niczego dziwnego. Wśród lewaków byli kumaci ale też i tacy, którzy nie mogli sobie wyobrazić, jakim to sposobem ludzie mieliby prąd gdyby państwa nie było. Co dzisiaj, kiedy prokurator-żołnierz strzela sobie w łeb, kiedy ruskie wyniki sekcji zwłok Zbigniewa Wassermanna w czterech procentach pokrywają się z wynikami polskimi, kiedy mamy cały ten syf z lekami, kiedy Aniela z Mikołajem ustalili, że nie będzie żadnego rozdawania kasy takiej Polsce i innym państewkom, tylko Polska i inne państewka muszą kasy dołożyć, a premier na urlopie w Dolomitach, czy gdzie tam, powiedzieliby lewacy? Obojętnie, kumaci czy durni. No co by powiedzieli? Że państwo tak ale wypaczenia nie?
Pytanie jest takie: dlaczego ci, którzy tak czy siak są niby prawdziwymi, ale ułomnymi władcami Polski (nie rozwijam teraz kwestii tego, w jakich kontekstach i na ile są rzeczywistymi władcami) nie ogłoszą się tymi władcami oficjalnie i nie wezmą Polaków za mordę, jak na władców przystało? Dlaczego przebywając w cieniu i wystawiając przed kamery pacynki, narażają się na różne niespodzianki, jaki może im przynieść „demokracja”? Moim zdaniem dlatego, że normalny człowiek woli prawie nic nie robić i absolutnie za nic nie odpowiadać, kasując przy tym, powiedzmy, 20 baniek rocznie, niż musieć zapierdalać jak wół, odpowiadać za wszystko głową, ale to dosłownie – głową i kasować za to, powiedzmy, 200 baniek rocznie. OK, a czy dzisiaj są tacy prawdziwi władcy, którzy prawdziwie trzymają ludzi za pyski, są prawdziwymi właścicielami swoich krajów, ale za wszystko odpowiadają głową? Owszem, są. Na przykład w Korei Północnej są. Być może zbytnio ryzykuję ale stawiam tezę, że nigdzie nie ma władców tak prawdziwych, jakimi są władcy Korei Północnej. Czy wyobrażacie sobie, że jakiś urząd może zabronić Tuskowi czy innemu Komorowskiemu wybudować prywatną chałupę na przykład na Powązkach? No właśnie. A wyobrażacie sobie, że jakiś urząd może zabronić wybudować chałupę gdziekolwiek północnokoreańskim władcom? No właśnie.
Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku Chiny były biedne, że aż piszczało. Ale Mao był prawdziwym władcą. Co z tego, że w Chinach piszczała bieda? A nic z tego. Mao był prawdziwym władcą i robił, co chciał. W 1958 roku wspomógł Albanię, przekazując Hodży 50 milionów rubli. Kiedy się okazało, że Hodża rzetelnie opluwa Chruszczowa, Mao w 1961 roku przekazał Albanii 500 milionów rubli oraz 2.200.000 buszli zboża, które kupił w Kanadzie za dolary. A znowu w roku 1960 Pekin odwiedzili Castro z Che Guevarą i wyjechali z 60 milionami dolarów, ot, taki to podarunek Kubie zrobił Mao; niby miała to być pożyczka, ale Enlai Zhou, premier ChRL, od razu zapewnił Che Guevarę, że tej kasy oddawać nie trzeba.
W roku 1970 Mao, z rozmaitych powodów, na gwałt potrzebował spektakularnie zaistnieć na scenie międzynarodowej, więc wymyślił, że najlepiej będzie, kiedy zakoleguje się z USA. Ale Mao chciał to zrobić tak, żeby przygłupy, czyli światowa opinia publiczna, były przekonane, że to Nixonowi zależy na koleżankowaniu się z Mao. I wyszło tak, jak chciał Mao. Kissinger zapierdalał z Waszyngtonu do Pekinu i z powrotem jak jakiś goniec, a Nixon w końcu do Pekinu pojechał. Wiecie dlaczego Kissinger tak zapierdalał i dlaczego Nixon do Pekinu pojechał? Ano dlatego, że Mao, w przeciwieństwie do Nixona, był prawdziwym władcą.
Mamy to nasze państwo, jakie mamy i coraz więcej ludzi widzi, jakie ono jest. I teraz tak – jest rzeczą jasną, że chociażby tacy Ruscy ciężko pracują po to, żebyśmy się sami nie rządzili. Nie tylko Ruscy. W najnowszym numerze PRESSJI (Teka XXV, 2011) jest duży wywiad z profesorem Hieronimem Kubiakiem (wywiad na 26 stron, z Kubiakiem rozmawiali Krzysztof Mazur i Paweł Rojek). W tym wywiadzie Kubiak opowiada, jak to w latach sześćdziesiątych XX wieku na studia do USA pojechał i na spotkanie z Aleksandrem Kiereńskim poszedł, jakieś pytania Kiereńskiemu zadawał, a w końcu Kiereński powiedział tak: - Panie Kubiak, proszę się nie obrażać, ale prawda jest taka: między wielką Rosją a Niemcami nie ma miejsca dla niepodległej Polski.
Przypuszczam, że Kubiak się na te słowa nie obraził, bo niby dlaczego miałby?
Jedna z tez Sławomira Cenckiewicza zawartych w książce Długie ramię Moskwy jest taka, że wojskowe służby za czasów PRL-u największe sukcesy odnosiły, że tak powiem, na arenie wewnętrznej, co oznacza, że najskuteczniej służbom wychodziło pacyfikowanie Polaków, bo już z robotą wywiadowczą czy kontrwywiadowczą było o wiele gorzej. Czy coś Wam przypomina widok znajomy ten?
Powiedzcie, bo Wy znacie mnóstwo ludzi, a ja tylko siedzę jak nie w mojej kotłowni, to w bibliotece – jak to jest z tymi, co popierają dzisiaj rządzących cudaków, choćby poprzez wrzucanie kartek wyborczych? Czy ci ludzie wierzą w całą tę demokrację, w moc kartki wyborczej itd.? Jeśli wierzą, to co – głosowali za tym, żeby w Polsce było tak, jak jest? A jeśli głosując za rządzącymi cudakami nie chcieli, żeby było tak, jak teraz jest, to jeśli zadajecie im pytanie: - Ej, co z wami jest? - co Wam odpowiadają?
------------------------
DOPISEK
W Polsat News gościem tej babki w czarnych włosach był poseł PSL-u, Jan Bury. Gadali o tym, że Rostowski każe PSL-owi zapłacić ten dług, co pawlakowe mają i to z odsetkami. No i Bury płakał w telewizorze i powiedział, że co oni mają zrobić, te pawlakowe ludki, jak niby tyle kasy spłacić, jak oni z subwencji żyją. Pomyślałem sobie, że ja pierdolę! Goście chcą państwem rządzić, zawiadywać 38 milionami ludzi, a sami z jebanych subwencji żyją! Państwo polskie w pełnej krasie.

