statsy

środa, 11 stycznia 2012

Państwo i my

Coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, jak naprawdę wygląda państwo polskie. Większość ludzi nie wie, jak to państwo naprawdę wygląda, bo ludzie nie czytają, w związku z czym nie mają wiedzy, a jak czytają to tylko Wyborczą, co jest gorsze od nieczytania w ogóle. No i jeszcze telewizję ludzie oglądają, a to największy syf, jaki może być. Nawet jeśli ludzie mają jakąś wiedzę, obojętnie z jakiego źródła, to i tak nie bardzo umieją z tą wiedzą zrobić cokolwiek pożytecznego, bo nie kojarzą faktów, nie mają odpowiednich narzędzi itd.

Nawet po Smoleńsku wielu ludzi nie rozumiało, jak naprawdę wygląda państwo polskie. Teraz jednak, kiedy prokurator – żołnierz w stopniu pułkownika, strzela sobie w łeb, kiedy trzeba zapierdalać od apteki do apteki próbując kupić leki taniej, kiedy trzeba płacić wyższe rachunki, ludzie zaczynają rozumieć, jak ich państwo wygląda.

Przez parę lat boksowałem się w setkach, a może i tysiącach gaduł dotyczących państwa. Boksowałem się z kumatymi i durnymi lewakami i z kumatymi i durnymi prawakami. Durnych prawaków było znacznie mniej niż durnych lewaków, a kumatych prawaków było znacznie więcej niż kumatych lewaków, ale nie ma w tym niczego dziwnego. Wśród lewaków byli kumaci ale też i tacy, którzy nie mogli sobie wyobrazić, jakim to sposobem ludzie mieliby prąd gdyby państwa nie było. Co dzisiaj, kiedy prokurator-żołnierz strzela sobie w łeb, kiedy ruskie wyniki sekcji zwłok Zbigniewa Wassermanna w czterech procentach pokrywają się z wynikami polskimi, kiedy mamy cały ten syf z lekami, kiedy Aniela z Mikołajem ustalili, że nie będzie żadnego rozdawania kasy takiej Polsce i innym państewkom, tylko Polska i inne państewka muszą kasy dołożyć, a premier na urlopie w Dolomitach, czy gdzie tam, powiedzieliby lewacy? Obojętnie, kumaci czy durni. No co by powiedzieli? Że państwo tak ale wypaczenia nie?

Pytanie jest takie: dlaczego ci, którzy tak czy siak są niby prawdziwymi, ale ułomnymi władcami Polski (nie rozwijam teraz kwestii tego, w jakich kontekstach i na ile są rzeczywistymi władcami) nie ogłoszą się tymi władcami oficjalnie i nie wezmą Polaków za mordę, jak na władców przystało? Dlaczego przebywając w cieniu i wystawiając przed kamery pacynki, narażają się na różne niespodzianki, jaki może im przynieść „demokracja”? Moim zdaniem dlatego, że normalny człowiek woli prawie nic nie robić i absolutnie za nic nie odpowiadać, kasując przy tym, powiedzmy, 20 baniek rocznie, niż musieć zapierdalać jak wół, odpowiadać za wszystko głową, ale to dosłownie – głową i kasować za to, powiedzmy, 200 baniek rocznie. OK, a czy dzisiaj są tacy prawdziwi władcy, którzy prawdziwie trzymają ludzi za pyski, są prawdziwymi właścicielami swoich krajów, ale za wszystko odpowiadają głową? Owszem, są. Na przykład w Korei Północnej są. Być może zbytnio ryzykuję ale stawiam tezę, że nigdzie nie ma władców tak prawdziwych, jakimi są władcy Korei Północnej. Czy wyobrażacie sobie, że jakiś urząd może zabronić Tuskowi czy innemu Komorowskiemu wybudować prywatną chałupę na przykład na Powązkach? No właśnie. A wyobrażacie sobie, że jakiś urząd może zabronić wybudować chałupę gdziekolwiek północnokoreańskim władcom? No właśnie.

Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku Chiny były biedne, że aż piszczało. Ale Mao był prawdziwym władcą. Co z tego, że w Chinach piszczała bieda? A nic z tego. Mao był prawdziwym władcą i robił, co chciał. W 1958 roku wspomógł Albanię, przekazując Hodży 50 milionów rubli. Kiedy się okazało, że Hodża rzetelnie opluwa Chruszczowa, Mao w 1961 roku przekazał Albanii 500 milionów rubli oraz 2.200.000 buszli zboża, które kupił w Kanadzie za dolary. A znowu w roku 1960 Pekin odwiedzili Castro z Che Guevarą i wyjechali z 60 milionami dolarów, ot, taki to podarunek Kubie zrobił Mao; niby miała to być pożyczka, ale Enlai Zhou, premier ChRL, od razu zapewnił Che Guevarę, że tej kasy oddawać nie trzeba.

W roku 1970 Mao, z rozmaitych powodów, na gwałt potrzebował spektakularnie zaistnieć na scenie międzynarodowej, więc wymyślił, że najlepiej będzie, kiedy zakoleguje się z USA. Ale Mao chciał to zrobić tak, żeby przygłupy, czyli światowa opinia publiczna, były przekonane, że to Nixonowi zależy na koleżankowaniu się z Mao. I wyszło tak, jak chciał Mao. Kissinger zapierdalał z Waszyngtonu do Pekinu i z powrotem jak jakiś goniec, a Nixon w końcu do Pekinu pojechał. Wiecie dlaczego Kissinger tak zapierdalał i dlaczego Nixon do Pekinu pojechał? Ano dlatego, że Mao,  w przeciwieństwie do Nixona, był prawdziwym władcą.

Mamy to nasze państwo, jakie mamy i coraz więcej ludzi widzi, jakie ono jest. I teraz tak – jest rzeczą jasną, że chociażby tacy Ruscy ciężko pracują po to, żebyśmy się sami nie rządzili. Nie tylko Ruscy. W najnowszym numerze PRESSJI (Teka XXV, 2011) jest duży wywiad z profesorem Hieronimem Kubiakiem (wywiad na 26 stron, z Kubiakiem rozmawiali Krzysztof Mazur i Paweł Rojek). W tym wywiadzie Kubiak opowiada, jak to w latach sześćdziesiątych XX wieku na studia do USA pojechał i na spotkanie z Aleksandrem Kiereńskim poszedł, jakieś pytania Kiereńskiemu zadawał, a w końcu Kiereński powiedział tak: - Panie Kubiak, proszę się nie obrażać, ale prawda jest taka: między wielką Rosją a Niemcami nie ma miejsca dla niepodległej Polski.

Przypuszczam, że Kubiak się na te słowa nie obraził, bo niby dlaczego miałby?

Jedna z tez Sławomira Cenckiewicza zawartych w książce Długie ramię Moskwy jest taka, że wojskowe służby za czasów PRL-u największe sukcesy odnosiły, że tak powiem, na arenie wewnętrznej, co oznacza, że najskuteczniej służbom wychodziło pacyfikowanie Polaków, bo już z robotą wywiadowczą czy kontrwywiadowczą było o wiele gorzej. Czy coś Wam przypomina widok znajomy ten?

Powiedzcie, bo Wy znacie mnóstwo ludzi, a ja tylko siedzę jak nie w mojej kotłowni, to w bibliotece – jak to jest z tymi, co popierają dzisiaj rządzących cudaków, choćby poprzez wrzucanie kartek wyborczych? Czy ci ludzie wierzą w całą tę demokrację, w moc kartki wyborczej itd.? Jeśli wierzą, to co – głosowali za tym, żeby w Polsce było tak, jak jest? A jeśli głosując za rządzącymi cudakami nie chcieli, żeby było tak, jak teraz jest, to jeśli zadajecie im pytanie: - Ej, co z wami jest? - co Wam odpowiadają?

------------------------

DOPISEK

W Polsat News gościem tej babki w czarnych włosach był poseł PSL-u, Jan Bury. Gadali o tym, że Rostowski każe PSL-owi zapłacić ten dług, co pawlakowe mają i to z odsetkami. No i Bury płakał w telewizorze i powiedział, że co oni mają zrobić, te pawlakowe ludki, jak niby tyle kasy spłacić, jak oni z subwencji żyją. Pomyślałem sobie, że ja pierdolę! Goście chcą państwem rządzić, zawiadywać 38 milionami ludzi, a sami z jebanych subwencji żyją! Państwo polskie w pełnej krasie.

sobota, 7 stycznia 2012

Jak chcieli?

Trwa niezły burdel z lekami, z wypisywaniem recept itd. To może być punkt wyjścia do rozmaitych gaduł, na przykład o nanny state, o PO itd. Weźmy dzisiaj tę PO. Oto kilka przykładów na to, jak spisała się rządząca od ponad czterech lat ekipa: zlikwidowali stocznie, nie wybudowali tych dróg, które zapowiadali, że zbudują, rozwalili kolej, dali się przyłapać na tzw. aferze hazardowej, zamietli aferę hazardową pd dywan, pozwolili na to, żeby 10 kwietnia w Smoleńsku rozwalił się samolot, nie przeprowadzili porządnego śledztwa w sprawie Smoleńska, zadłużyli kraj na ponad 300 miliardów zyli. No a teraz ten burdel z lekami i receptami.

Nie wypowiadam się na temat tego, czy podane przeze mnie przykłady działalności rządzącej od ponad czterech lat ekipy to są rzeczy złe, czy rzeczy dobre. Stawiam tylko proste pytanie: czy oni chcieli zrobić tak, jak zrobili, czy chcieli inaczej, tylko im się nie udało?

czwartek, 29 grudnia 2011

Robić z chuja pelerynę

W marcu 2010, jeszcze przed Smoleńskiem, kiedy to miałem komfort bujania w obłokach i pisania takich sobie erudycyjnych tekściorów, napisałem tekst pod tytułem Wrestling. Wkleję kawałek tego tekstu:

Nie mam nic do polityki, ale do polityki, a nie do tego, co w telewizorze nazywają polityką i w co wierzą ciotki Matyldy ufając, że to, w co wierzą, to polityka. W książce "W obronie polityki" Bernard Crick trafia w istotę rzeczy:

Starając się zatem zrozumieć wielość form rządów, spośród których tylko jedna jest polityczną, szczególnie łatwo jest wziąć retorykę za teorię. Stwierdzenie, że sprawowanie każdej władzy wymaga działań politycznych, jest albo figurą retoryczną, albo wyrazem wyrazem zamętu w głowie. Dlaczego na przykład nazywać 'polityką' walkę o władzę, skoro jest to tylko walka o władzę?"

Arystoteles polityką (także: filozofią spraw ludzkich) w szerokim tego słowa znaczeniu nazywa naukę obejmującą ogół działań moralnych ludzi. Ta szeroko rozumiana polityka (filozofia spraw ludzkich) dzieli się na etykę i politykę w węższym znaczeniu, czyli teorię państwa.

Oczywiście wiadomo, że Arystoteles żył sobie w fajnym polis, społeczności w końcu niewielkiej, kłopotów z opłacaniem rachunków nie miał, ciepło mu było itd. więc sobie mógł piękne rzeczy wymyślać, niemniej jednak aż żal dupę ściska na myśl o tym, jak daleko jesteśmy od właściwego rozumienia, czym jest polityka.


Dzisiaj w felietonie dla Wirtualnej Polski Jadwiga Staniszkis pisze:

Polityka, (choć Tusk i Sikorski wydają się tego nie rozumieć) to wciąż przede wszystkim arystotelesowska refleksja społeczeństw nad własną kondycją moralną w toku tworzenia prawa. A także dbanie o szanse rozwojowe własnej wspólnoty.

Nie wiem, czy ja się ze Staniszkis częściej zgadzam, czy też częściej się nie zgadzam, ale teraz się zgadzam. Ci ludzie nie rozumieją rzeczy fundamentalnych. I - nie wiem, co jest tego przyczyną - brak talentu, głupota, lenistwo? - dość, że nie znają się na swojej robocie. No nie umieją robić tego, za co się wzięli. I nie chodzi tylko o Tuska i Sikorskiego; tu chodzi o całą tę ekipę. Właśnie minutę temu Andrzej Włodarczyk, wiceminister zdrowia, na konferencji prasowej, na której w roli głównej występuje Arłukowicz, powiedział do dziennikarza, żeby dziennikarz zapisał sobie następujący adres: www.ema. Ja to oglądam w knajpie takiej fajnej, w której wszyscy wiedzą, że fanem Liverpoolu jestem i w której cieszę się szacunkiem za ten finał Ligi Misiów, w której najebaliśmy Milanowi w karniakach. No i jak Włodarczyk powiedział, że adres jest www.ema, to chłopy, z którymi piwo piję zakrzyknęły: - www.ema, kurwa, co??? Ten gościu, Włodarczyk, nie kuma nawet tego, że po www. ema musi być coś jeszcze. Głupia sprawa, ale właśnie tak działa Sieć.

O! Po jakichś pięciu minutach przemowy Włodarczyk przyznał, że dał dupy z tym adresem i podał prawdziwy adres, mianowicie: www.ema.europa.eu. Już po pięciu minutach mu podpowiedzieli - brawo!!!

Powtarzam - ci ludzie nie znają się na swojej robocie i nie rozumieją, czym jest polityka. Uzasadniam swoją tezę tak: wygląda na to, że ta rządząca menażeria naprawdę potrzebuje zrobić z chuja pelerynę i wykołować ten miliard zyli kosztem chorych ludzi. Zresztą - popatrzcie na cały ten burdel, który zafundowała nam Kopaczowa, a firmuje Arłukowicz.

Najgorsze w tym syfie jest to, że ci, którzy nie rozumieją tego, o czym napisałem, mogą iść i wrzucać kartki do urny wyborczej.

sobota, 24 grudnia 2011

Nie trzeba było

W tym samolocie był mój znajomy, dobry znajomy, bardzo dobry znajomy. Nie przyjaciel, bo zabrakło nam czasu. Rozumiecie? Zabrakło nam czasu. Takie rzeczy się wie.

No i kiedy dowiedziałem się o tym, co się stało w Smoleńsku, zadzwoniłem do swojego przyjaciela, który był przyjacielem mojego znajomego z tego samolotu i popłakaliśmy sobie przez telefon. To było pierwsze, co wtedy zrobiłem - wylazłem na balkon, zajarałem szlugę, zadzwoniłem do mojego przyjaciela i we dwóch popłakaliśmy przez telefon.



Powiem tak - ludzie zabijają i czasami, że tak powiem (aż mnie samego zęby bolą od tego skrótu, który teraz robię, ale niech tam - w końcu nie piszę dla idiotów), zabijają zasadnie (wojna - tu chyba zgodzą się wszyscy, chociaż licho wie; samoobrona - tu chyba nie wszyscy się zgodzą; kara śmierci - tu na pewno nie wszyscy się zgodzą). Jakkolwiek strasznie to brzmi, to czasami trzeba zabić. Ale powiem Wam coś - niezależnie od tego, co myślą rozmaite chuje, moim zdaniem ludzi z tego samolotu nie trzeba było zabijać. Takie właśnie jest moje zdanie.

***

DOPISEK - oglądajcie, bo to materiał obowiązkowy.

piątek, 23 grudnia 2011

Nasi mądrzy bracia Czechici

fotka stąd

nameste, taki jeden lewacki bloger, kumaty fest, nie jak ciotki Matyldy w rodzaju galopującego majora czy Mikiego, wiele razy w swoich tekstach dawał wyraz zachwytowi nad tym, jacy to przytomni są nasi bracia Czechici. No bo nie zawracają sobie dupy Panem Bogiem, a chrześcijańskie bajdurzenia, chrześcijańskie znaczki typu krzyż i w ogóle chrześcijańskie zabobony wyeliminowali z przestrzeni publicznej. Nie natknąłem się na tekst, w którym nameste rozważa taki oto problem, czy przypadkiem nie jest tak, że bracia Czechici mogą sobie funkcjonować jako ludki wyzwolone z religijnych zabobonów tylko dlatego, iż wokół nich pełno normalnych, religijnych ludzi. Być może nameste pisał na ten temat, ale powtarzam - ja się na taki tekst nie natknąłem.

OK, teksty tekstami ale przejdźmy do prawdziwego życia. Oto dzisiaj pochowano Vaclava Havla. Państwowe uroczystości pogrzebowe odbyły się w katolskiej katedrze św. Wita. Katolską żałobną Mszę świętą odprawił katolski arcybiskup Dominik Duka. Na początku katolskiej Mszy świętej katolski legat papieski, katolski kardynał Giovanni Coppa, odczytał specjalny list katolskiego papieża Benedykta XVI. Podczas katolskiej Mszy świętej odprawiane były wszystkie zwyczajowe katolskie czary-mary z transsubstancjacją włącznie.

To tyle na temat naszych mądrych braci Czechitów i naszego kumatego blogera nameste.

czwartek, 22 grudnia 2011

Ze świątecznych towarów brakuje nam obecnie śledzi solonych. I cytrusów.

Wczoraj Rymanowski pogadał z Małgorzatą Wassermann. Nie pierwszy raz z nią pogadał i nie pierwszy raz dobrze pogadał. Niektórzy ludzie zastanawiają się nad tym, jak to jest możliwe, że Rymanowski ma robotę w walterowni. Być może dobre wyjaśnienie daje Paweł Zyzak, który w książce Gorszy niż faszysta stwierdził, że Rymanowski w prorządowej stacji TVN pełni funkcję swego rodzaju odgromnika: dopuszczalną namiastkę pluralizmu w morzu demonstracyjnie nieprzychylnych PiS dziennikarzy. Wiecie, chodzi o to, że każda stacja, no może poza stacjami północnokoreańskimi, kubańskimi czy ruskimi, musi od czasu do czasu dać ludziom trochę prawdy.

W tej wczorajszej rozmowie z Rymanowskim Wassermann powiedziała, że dostała wyniki sekcji zwłok jej ojca przeprowadzonej we Wrocławiu, no i z tych papierów wynika, że ruskie i polskie ustalenia zgadzają się w tym, że jest to ciało Zbigniewa Wassermanna, a poza tym nie zgadzają się w niczym. Małgorzata Wassermann przytomnie zauważyła, że w sytuacji, kiedy mamy bity dowód na to, że Ruscy fałszowali dokumenty, w żadnym razie nie możemy brać na wiarę jakichkolwiek ruskich ustaleń. Bo wystawcie sobie, że jakiś gościu, co chce Wam sprzedać mieszkanie, nakłamał Wam, że to mieszkanie jest o 6 metrów większe niż w rzeczywistości. Albo inny gościu, od którego chcecie kupić auto nakłamał, że auto ma dwa lata mniej niż ma naprawdę. Co byście pomyśleli o tych gościach? Gdyby ich wałki wyszły na jaw, dawalibyście wiarę czemukolwiek, co ci goście mówią?

No właśnie, a parę milionów debili wierzy tym, co mówią, że ruskie ustalenia w sprawie Smoleńska są rzetelne. No bo jak inaczej, niż wiarą, wytłumaczyć to, że parę milionów debili głosuje na tych, co mówią, że ruskie ustalenia są rzetelne?

OK, a teraz filmik:


Jest pewne, że kiedyś, nie wiem, czy za dwa lata, czy za pięć, czy może dopiero za dwadzieścia, dzisiejsze dzienniki i inne programy nadawane przez mainstreamowe stacje będziemy odbierać tak, jak dzisiaj odbieramy dzienniki z czasów jawnej komuny. Wtedy, w czasach jawnej komuny, byli ludzie, którzy wierzyli w to, że ta jawna komuna upadnie i którzy wiedzieli, że w przyszłości będziemy odbierać komusze dzienniki tak, jak je dzisiaj odbieramy. Na przykład ja wierzyłem i wiedziałem. I teraz trzeba postawić pytanie o to, jak to jest możliwe, że mnóstwo dzisiejszych ludzi jest głupszych od ludzi żyjących w czasach jawnej komuny. To jest bardzo dobre pytanie, na które warto szukać odpowiedzi. Moim zdaniem warto, bo z tego szukania może wyniknąć coś dobrego.

A na koniec - życzenia :-)) Już dzisiaj je wieszam, bo, swoim zwyczajem, na moją Syberię jadę i przez kilka najbliższych dni nie bardzo będę miał zapał do zajmowania się blogiem :-) OK. Kochani - na czas Bożego Narodzenia życzę Wam DOBREGO.

:-)))

piątek, 16 grudnia 2011

Cyna chyba ważniejsza od tej, która mówi o tym, kogo wylosowały Legia i Wisła

Czytajcie TUTAJ i TUTAJ. I jeśli macie jakichś znajomych lemingów, to ich zapytajcie o to, czy głosując na Tuska i jego dzielną drużynę głosowali myśląc, że nam Unia da (kurwa, ale to są jaja - Unia da :-))) 300 miliardów zyli, czy raczej wiedząc, że to my damy Unii 6,27 miliarda euro. I dopytajcie jeszcze, jak się te lemingi teraz czują.