statsy

czwartek, 9 kwietnia 2009

Fraza


Iskry wydały książkę Piotra Wierzbickiego Zapis świata. Traktat metafizyczny. Na tej papierowej obwolucie, w które wydawcy ubierają książki po to, żeby książki z tych obwolut się wysuwały i żeby książki czytało się niewygodnie, fajnie o Wierzbickim napisali: Jako redaktor "Gazety Polskiej" wojuje na dwa fronty z policją politycznej poprawności i żandarmerią narodowo katolicką :-)

Mniejsza jednak o wojenki przez Wierzbickiego prowadzone - chcę tu tylko przytoczyć fragment, którym zaczyna się Prolog. Jest to bardzo ładny tekst, a ja utnę ten tekst w miejscu, w którym, kiedy do tego miejsca doczytałem, serce mi waliło z emocji:

Gdy zdumiewam się zagadką swych narodzin, gdy ogarniam spojrzeniem niedole i piękności świata, gdy słucham odartej z ciała, zapatrzonej w martwą strukturę istnienia Kunst der Fuge Jana Sebastiana Bacha, gdy, zadarłszy głowę, wlepiam wzrok w nonszalancko zarzucony przez kogoś na niebo szal Mlecznej Drogi, za którym czają się niewidzialne miliardy galaktyk pędzących coraz szybciej, coraz szybciej ku krańcom bytu, dopada mnie w jednej najkrótszej chwili, w jednym mgnieniu jakiś dziwny głód. Moje bebechy żądają, abym p o j ą ł. Wszystko. Tym razem wszystko. Dokumentnie i do tego od razu.

Moje bebechy żądają, abym p o j ą ł - matko jedyna!

środa, 8 kwietnia 2009

Popłuczyny po Dawkinsie

Co roku przed chrześcijańskimi uroczystościami Narodzenia Pańskiego oraz Zmartwychwstania Pańskiego, popłuczyny po Dawkinsie zalewają Sieć tekścikami traktującymi o tym, że nie ma Pana Boga, że katole to ciemniacy i że te jebane religie, chwalić Lenina, już zdychają, a niebawem zupełnie zdechną. W tym wszystkim najśmieszniejsze jest to, że popłuczyny po Dawkinsie zapierdalają w tej swojej robocie jak nakręcone trzymając się katolskiego kalendarza liturgicznego i to trzymając się z precyzją godną zegarków Patek Philippe.

Bez Boga, duszy i grzechu

W gadułach na temat aborcji prolajfowcy w swojej argumentacji często upierają się przy tym, że aborcja to zabójstwo człowieka albo osoby ludzkiej. Jest to woda na młyn proczojsowców, którzy jadą po prolajfowcach jak Cygan po burej suce i utrzymują, że jakaś zygota, czy zarodek czy płód to nie człowiek ani nie osoba ludzka.

Prolajfowcy sięgają po teksty Boecjusza i św. Tomasza z Akwinu traktujące o osobie. Boecjusz dał taką definicję: persona est naturae rationalis individua substantia (osoba jest indywidualną substancją natury rozumnej). A zatem do rodzaju natury rozumnej Boecjusz dodaje różnicę gatunkową, którą w tym przypadku jest indywidualna substancja.

Św. Tomasz nie burzy definicji Boecjusza, natomiast uznając, że podział na formę i materię nie jest jedynym podziałem, który można zastosować do jednostkowego bytu materialnego, wprowadza kolejne pryncypium bytu - ipsum esse, czyli istnienie. Tomasz stoi na stanowisku, że w bycie materialnym mamy dwa złożenia: formy i materii oraz substancji i istnienia. Tomasz jest arystotelikiem jak cholera i dlatego wyróżnia dwa znaczenia terminu substancja - dla Akwinaty substancja jest istotą bytu (quidditas rei) oraz podmiotem, który jednostkowo istnieje w substancji. Ten podmiot to może być subiectum (czyli w rozumieniu ogólnym) - chodzi tu o podmiot przypadłości gatunku, albo suppositum, czyli konkretny, jednostkowy podmiot. Suppositum może być rozumiane jako część zdania ale też może odnosić się do jakiejś konkretnej rzeczy, w konsekwencji czego substancję można określić aż trzema terminami: jako res naturae (rzecz w naturze), subsistentia (subzystencja) i hipostaza.

Według Tomasza osobę można zasadnie określić tymi wszystkimi terminami, przy czym pamiętamy, iż mówimy o substancji rozumnej. A zatem czynnikiem konstytuującym osobę jest przede wszystkim jej istnienie, czyli esse personale (istnienie osobowe) - nie jakaś przypadłość konstytuuje osobę, ale tejże konkretnej osoby istnienie.

Całe te rozważania Boecjusza i Tomasza, na które powołują się prolajfowcy, proczojsowcy traktują jako ględzenie ciemnych gości wierzących w Pana Boga, duszę nieśmiertelną i inne tego typu banialuki. W związku z tym, jak się wydaje, prolajfowcy i proczojsowcy nigdy nie dogadają się w kwestii definicji człowieka czy osoby ludzkiej. Ani prolajfowcy nie udowodnią, że aborcja jest zabójstwem człowieka, ani proczojsowcy nie wskażą na moment, od którego w przypadku zygoty, zarodka czy płodu zaczyna się człowiek (pomijając oczywiście arbitralne, czyli wzięte z sufitu argumenty o tym, że człowiek jest od wtedy, od kiedy ma system nerwowy, albo od kiedy może przeżyć samodzielnie itd.).

Myślę sobie, że prolajfowcy powinni spróbować podejść do sprawy inaczej. Bo o co w tym wszystkim chodzi? Ano o ustanowienie prawa, które albo na aborcję pozwala albo aborcji zakazuje. To prawo musi się skądś wziąć. Oczywiście prawo jest tworzone przez ludzi, jednak ludzie tworząc prawo czymś się kierują. Pytanie istotne jest pytaniem o to, czym się kierują. Dla mnie bowiem ciekawą jest kwestia tego, czy prolajfowcy bez odwoływania się do Boga i bez mówienia o duszy nieśmiertelnej czy grzechu, są w stanie obronić swoje stanowisko.

Jest faktem, któremu nie zaprzeczają ani prolajfowcy, ani proczojsowcy, że aborcja jest zabijaniem egzemplarza gatunku Homo sapiens. W Wikipedii wynalazłem, że cała ta układanka idzie tak: domena - eukarioty, królestwo - zwierzęta, podkrólestwo - tkankowce, nadtyp - wtórouste, typ - strunowce, podtyp - kręgowce, nadgromada - czworonogie, gromada - ssaki, podgromada - ssaki żyworodne, szczep - łożyskowce, nadrząd - Euarchontoglires, rząd - naczelne, podrząd - Haplorrhini, infrarząd - antropoidy, nadrodzina - małpy wąskonose, rodzina - człowiekowate, podrodzina - Homininae, plemię - Hominini, podplemię - Hominina, rodzaj - Homo, gatunek - Homo sapiens.

Ta wyliczanka w przypadku szympansa jest bardzo podobna; szympans (Pan) należy do rzędu naczelnych, do rodziny człowiekowatych, ale już do podplemienia Panina i, oczywiście, do rodzaju szympans. Goryl (Gorilla), podobnie jak szympans i człowiek, należy do rodziny człowiekowatych, ale już do plemienia Gorillini i do rodzaju goryl.

Tak więc aborcja z całą pewnością jest zabijaniem egzemplarza gatunku Homo sapiens. Podobnie zabijaniem egzemplarza Homo sapiens jest zabójstwo człowieka (w sensie gatunku) sześcioletniego. A także człowieka dwudziestoletniego. Sześcioletniego egzemplarza Homo sapiens zabijać nie wolno, podobnie dwudziestoletniego egzemplarza. Nie wolno w tym sensie, że prawo za zabójstwo sześcioletniego czy dwudziestoletniego egzemplarza Homo sapiens przewiduje surowe sankcje, a przewiduje sankcje, bo ludzie takie prawo stworzyli. Pomijam teraz ze dwie strony rozważań, które mógłbym tu napisać i przechodzę do pytań końcowych :-)

1. Co decyduje o tym, że prawo nie pozwala na zabójstwo sześcioletniego egzemplarza Homo sapiens, a pozwala na zabójstwo egzemplarza znajdującego się jeszcze w brzuchu matki? Oczywiście chodzi mi o odpowiedź nieco bardziej rozbudowaną niż stwierdzenie, że ludzie tak sobie ustalili :-)

2. Co sprawia, że ludzie ustanowili prawo zabraniające zabijania sześcioletnich i dwudziestoletnich egzemplarzy gatunku Homo sapiens?

Bardzo być może, że to drugie pytanie jest ciekawsze :-)

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Bez ładu i składu

W rozmowie z Wiktorem Osiatyńskim opublikowanej w książce Zrozumieć świat, profesor Andrzej Wierciński powiada tak:

Mamy również zafałszowane pojęcie - właśnie przez mieszczański mit pseudopostępu - o tym, kim byli nasi przodkowie. A przecież oni z całą pewnością byli lepsi od nas w zakresie samopoznania. Byli lepsi w sztuce; tworzyli wielkie dzieła sztuki i wielką architekturę, którą podziwiamy do dnia dzisiejszego. Oni także stworzyli, a przynajmniej sformułowali werbalnie, cały system nakazów etycznych. W ramach jednego światopoglądu usystematyzowali wiedzę o świecie, płynącą zarówno z nauki, jak i z samopoznania. Dokonali wielkiej syntezy w zintegrowanym światopoglądzie. My w tej chwili czymś takim w ogóle nie dysponujemy. Właściwie żyjemy na co dzień w bardzo prymitywnym światopoglądzie materializmu mechanistycznego, nie uświadamiając sobie nawet wszystkich jego założeń filozoficznych.

Gdyby ktoś nie rozumiał, co mówi Wierciński i nie zakumał, czym ja się tak jaram przytaczając słowa Wiercińskiego, to wyjaśniam, że nie idzie o to, iż kiedyś było lepiej bo wszystkich trzymał za mordę Kościół Katolicki, który przygłupów straszył piekłem i sprzedawał odpusty. I nie chodzi o to, że teraz jest gorzej, bo Boga do nauki się nie wkłada. Dodam jeszcze, że cieszę się, iż Wierciński mówiąc o tym systemie etycznym powiedział: a przynajmniej sformułowali werbalnie, bo jeszcze wbiłby tu jakiś debil z argumentem, że oto sam profesor Wierciński utrzymując, iż to ludzie stworzyli etykę, obala moje banialuki, które wypisuję - że ludzie nie stworzyli moralności, cywilizacji, języka i wielu innych rzeczy.

I teraz, zgodnie z tytułem notki, pytanie z dupy: co jest bardziej nieprawdopodobne - że Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski byli współpracownikami esbecji, czy to, że Jezus z Nazaretu jest Bogiem?

niedziela, 5 kwietnia 2009

Wieża Babel

Dawno temu gapiłem się przez okno na świat i słuchałem tego kawałka, co go tu wkleiłem. Ten kawałek w radiu leciał i czy to przypadek był, czy dobry Bóg sprawił, że akurat wtedy tę muzę w radiu zagrali - tego jeszcze nie wiem. W każdym razie tego kawałka słuchałem i w okno się gapiłem, a okno było wysoko, że wysoko. Włączcie sobie ten kawałek i słuchając czytajcie, co napisałem.



Te kurwy, które ja nazywam kierownikami kuli ziemskiej, coraz bardziej nachalne są. I każdy to widzi, chyba, że jest przygłupem albo intelektualistą. Ale to nic - bo i odpór dawany kurwom jest coraz większy. I jeszcze większy będzie.

Parę dni temu napisałem o książce Wiktora Osiatyńskiego. No i w tej książce Osiatyński gada z Guramem Ramiszwilim, takim specem od języka. A ten Ramiszwili powiada tak:

Znamienne, że w jednym z dokumentów syryjskich z dziesiątego wieku wieża Babel jest interpretowana - odmiennie niż zazwyczaj - nie jako kara lecz jako konieczność i ratunek dla gatunku ludzkiego.

Czy jasne jest, co mówi Ramiszwili?

sobota, 4 kwietnia 2009

A gdyby tak

A gdyby tak:

- państwu zabrać monopole
- "kapitalistom" zabrać państwo
- urzędnikom dolać oleju do głów
- Niesiołowskiemu zabrać PiS
- Dawkinsowi zabrać Boga
- "finansistom" zabrać kryzysy
- "wyborcom" zabrać telwizję
- politykom zabrać kłamstwa
- dzieci traktować poważnie
- dorosłych traktować jak dorosłych
- tchórzom zabrać Konieczność
- nie zabić drozda

to co by było?

piątek, 3 kwietnia 2009

Kudrycka jest OK. A inni?

Wielu admiratorów państwa nie wiedzieć czemu oburza się, że ministerka od nauki, Barbara Kudrycka, każe kontrolować Uniwersytet Jagielloński. Kudrycka robi bardzo dobrze. W końcu nauką polską zajmuje się państwo polskie, uniwersytety utrzymywane są z podatków, więc właścicielem uniwersytetów jest państwo. Nie ma niczego oburzającego w tym, że państwo pilnuje, aby dobrze działo się w dziedzinach, którymi państwo się zajmuje. Jedyne co mnie dziwi to to, że nikt nie zauważa, iż cały ten Zyzak, zanim poszedł na UJ popełniać błędy metodologiczne w pracy magisterskiej, zdał gdzieś maturę. Niech ministerka od szkoły, Katarzyna Hall, weźmie przykład z ministerki od nauki i naśle kontrolę na tę szkołę średnią, co to ją Zyzak skończył.

Ale szkoły i uniwersytety to nie wszystko. Jak chcecie, to poczytajcie o tym, co mówią mieszkańcy powiatu lipnowskiego w województwie kujawsko-pomorskim. Poczytajcie, co ci mieszkańcy mówią - ja powiem tylko, że tu o wioski Łochocin i Cyprianka chodzi. Wydaje się, że mieszkańców tych wiosek, a nawet chyba i mieszkańców całego powiatu lipnowskiego w województwie kujawsko-pomorskim też należy skontrolować. W gestii którego to ministra w polskim rządzie leży kontrolowanie wiosek i powiatów?