W XV tomie Przeglądu Tomistycznego Piotr Lichacz, cholernie kumaty dominikanin, który od tego roku wykłada teologię moralną w szwajcarskim Fryburgu, tym samym, w którym ojciec Bocheński mieszkał i nauczał, opisał naukę św. Tomasza z Akwinu o zmysłach wewnętrznych i o władzy osądu zmysłowego. Z tymi zmysłami wewnętrznymi idzie o to, że Tomasz uważa, iż one są. No bo tak: władzą wzroku odróżniamy biel od czerni, a władzą smaku słodycz od goryczy. Ale jaką władzą odróżniamy biel od słodyczy? Według Tomasza jakąś władzą poznawczą inną od zmysłów smaku i wzroku. A znowu władza osądu zmysłowego (vis aestimativa) to taka władza, za pomocą której człowiek ujmuje coś, co zawarte jest we wrażeniu zmysłowym, ale nie jest odczuwane ani przez zmysły zewnętrzne ani przez zmysły wewnętrzne. Tym, co ujmuje władza osądu zmysłowego, są intentiones, czyli pojedyncze czy zmysłowe intencje albo instynktowne odniesienia. Władz poznawczych jest cztery - zmysł wspólny, wyobraźnia, władza osądu zmysłowego oraz pamięć. Wszystkie te władze, zdaniem Tomasza, są efektem funkcjonowania określonych części mózgu, a o władzy osądu zmysłowego (odpowiadającej między innymi za funkcjonowanie roztropności) Tomasz pisze, że, zdaniem medyków, jej źródłem jest konkretny organ w środkowej części mózgu.
Niejako przy okazji referatu na temat Tomaszowej nauki, Lichacz przywołuje książkę Marca D. Hausera zatytułowaną Moral Minds: How Nature Designed Our Universal Sense of Right and Wrong. Hauser to profesor Uniwersytetu Harvarda, psycholog ewolucyjny, biolog i antropolog. W swojej książce wydanej w roku 2006 Hauser napisał coś takiego, że za moralność człowieka odpowiada jakiś organ w mózgu. W skrócie mówiąc to jest tak, że Noam Chomsky wymyślił teorię języka, w myśl której otrzymaliśmy od Matki Natury władzę mowy (a language faculty), a John Rawls wykombinował, że tak, jak mamy władzę mowy, tak też mamy władzę moralną (a moral faculty). Hauser poszedł za Rawlsem i napisał, że coś w ludzkim mózgu pozwala nam nabywać system norm moralnych.
Tytuł tekstu Lichacza jest taki: Czy „organ moralny” Marca Hausera jest plagiatem z Akwinaty? Bardzo ciekawe pytanie. Swoje nauczanie o zmysłach wewnętrznych Tomasz przejął od wcześniejszych autorów: Arystotelesa, Galena, św. Augustyna, Al.-Farabiego, Awicenny czy Algazela. Oczywiście rozwijał intuicje swoich poprzedników ale wyraźnie o tym napisał. Tymczasem Hauser, jak twierdzi Lichacz (ja książki Hausera nie znam), na Tomasza nie powołuje się w ogóle. Zdaniem Lichacza świadczy to o tym, że Hauser świadomego, bezpośredniego plagiatu z Tomasza nie popełnił, bo najzwyczajniej w świecie… nauki Tomasza nie zna. Jak to jest możliwe w XXI wieku to inna sprawa - nie wiem co gorsze: popełnić plagiat czy być nieukiem ale mniejsza z tym.
Teza o tym, że za moralność odpowiada coś tam w mózgu, jest bardzo wygodna dla pogan, którzy tym wynalazkiem cieszą się jak Murzyn blaszką, bo mogą powiedzieć, że moralność w żaden sposób nie jest powiązana z religią, z czego wynika, że Pana Boga nie ma. To tylko taka moja dygresja i od razu mówię, że mnie ta teza w ogóle nie przeszkadza, tak, jak nie przeszkadzała Tomaszowi. Jak parę dni temu piliśmy wódkę w doborowym towarzystwie, to zreferowałem ludziom tekst Lichacza po czym jeden poganin, człowiek absolutnie zacny, dowiedziawszy się, że katol, którym był Tomasz z Akwinu, bez krępacji pisze o jakimś ośrodku w mózgu, co to za moralność odpowiada, teatralnie zapytał: - No to, kurwa, jak?
***
Polscy prokuratorzy obwieścili, że w Smoleńsku nie było zamachu. Chuj tam, że nie zbadali dowodów - ciał, terenu, wraku, czarnych skrzynek; chuj tam, że nie dostali jakiejś tam istotnej dokumentacji lotniska. To wszystko chuj - według prokuratorów zamachu nie było. I teraz weźcie przeszukajcie Net i gazety. Poszukajcie tekstów tych wszystkich pojebów wyznających światopogląd naukowy. Jacy oni naukowo rzetelni, ci wyznawcy światopoglądu naukowego! Jacy precyzyjni! Jak oni potrzebują wszystkie dowody zbadać, kiedy chodzi na przykład o ogłoszenie przez Kościół Katolicki jakiegoś cudu medycznego niezbędnego do beatyfikacji czy kanonizacji. Albo te egzorcyzmy - mój Boże, jak ci wyznawcy światopoglądu naukowego potrzebują rozłożyć cały ten proceder na czynniki pierwsze i zobaczyć, czy tu czasem jakiejś machlojki nie ma! Przeszukajcie Net i gazety i spróbujcie znaleźć teksty tych samych pojebów, w których to tekstach pojeby dają wyraz swojemu oburzeniu na to, że prokuratura bez zbadania istotnych dowodów wyklucza jakąkolwiek wersję wydarzeń. Jeśli znajdziecie takie teksty, to proszę - podajcie linki.
Jak myślicie - czy Pan Bóg aż tak szczegółowo poustawiał pewne sprawy, że w mózgach ludzkich stworzył takie organy, które powodują, iż niektórzy Polacy organicznie muszą łykać wszystko to, co im Ruscy do wierzenia podadzą?




