statsy

czwartek, 14 lutego 2013

Ci dwaj


Andrzej Nowak powiedział, że nie znał człowieka mądrzejszego niż Joseph Ratzinger. Nowak zaznaczył, że idzie o tych ludzi, których teksty czytał, bo Ratzingera osobiście nie poznał.


Bryan Magee w książce Wyznania filozofa napisał o tym, że kiedyś Ray Monk powiedział mu po swoim pierwszym spotkaniu z Karlem Popperem, że jak się z Popperem pogada, to człowiek wie, że gadał z wielkim filozofem, a nie po prostu z mądrym człowiekiem.

To jest ciekawa sprawa, to rozróżnienie na ludzi mądrych i na wielkich filozofów. Rzecz jasna człowiek mądry może być wielkim filozofem, a wielki filozof może być mądrym człowiekiem, ale istnieją wielcy filozofowie niebędący mądrymi ludźmi, podobnie jak istnieją mądrzy ludzie. którzy nie są wielkimi filozofami.  Mniejsza o mądrych ludzi niebędących wielkimi filozofami, natomiast oczywiście chcecie wiedzieć, których to wielkich filozofów nie uważam za ludzi mądrych, ale tego Wam nie powiem :-)

Kiedy usłyszałem, co Nowak o Ratzingerze powiedział, zacząłem się zastanawiać, kogo ja uważam za najmądrzejszego człowieka, którego teksty czytałem. Nie biorę pod uwagę starożytnych Greków czy św. Tomasza, tylko ograniczam się do autorów z dwudziestego i dwudziestego pierwszego stulecia. Ratzingera czytam od jakichś trzydziestu lat i mogę zgodzić się z Nowakiem. Kto jeszcze? Przez chwilę myślałem, że nikt, ale jest jeszcze ktoś, mianowicie Hans Urs von Balthasar.

Podam dwa przykłady tekstów autorstwa Ratzingera i von Balthasara. W encyklice Deus caritas est Benedykt XVI pisze tak:

Uwierzyliśmy miłości Boga – tak chrześcijanin może wyrazić podstawową opcje swojego życia. U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, ale jest spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie.

A w rozmowie z Michaelem Albusem opublikowanej przez Herder Korrespondenz (zeszyt 2, luty 1976) von Balthasar pytany o bilans swojego życia, mówi:

Bardzo mi przykro, ale nie potrafię tego zrobić. Jestem zbyt słabym rachmistrzem, aby pierwiastkować samego siebie. Jeżeli mogę posłużyć się obrazem: bomba, która wybuchła, nie może po fakcie zmierzyć średnicy swojego leja.

I dalej:

Żadna prawda objawiona, od Trójcy Świętej do krzyża i sądu, nie może mówić o niczym innym, jak tylko o chwale ubogiej miłości Bożej, która oczywiście jest zupełnie czymś innym niż to, co my tu „na dole” wyobrażamy sobie pod pojęciem miłości – jest mianowicie duchem i ogniem. Kto zbliża się do mnie, zbliża się do ognia.

Ci dwaj, Ratzinger i von Balthasar. Jeżeli znacie mądrzejszych ludzi, to macie cholerne szczęście.

2 komentarze:

marta.luter pisze...

Nooo....Wyrusie!
Nie było Ciebie tak długo i po powrocie taki tekst:)
Musiałam się dowiedzieć kto to von Balthazar.
Mądry był. Za nic nie chciał zostać kardynałem , a przymuszony wyraził nadzieję ,że umrze zanim przyjmie zaszczyt. I umarł.
Pozdr

triarius pisze...

Spengler. (I z wrodzonej skromności na tym poprzestanę.)

Potem długo, długo ... długo nic.

;-)

Pzdrwm