statsy

środa, 24 czerwca 2009

Siostra Emmanuelle, która wykiwała system emerytalny


Długopis mój - dociska książkę, żeby się okładka nie podnosiła.

***

Siostra Emmanuelle ze zgromadzenia sióstr Matki Bożej Syjonu po przejściu na emeryturę w wieku 65 lat zaczęła pomagać najbiedniejszym, a mówiąc ściślej – gałganiarzom z Kairu. Jacques Duquesne i Annabelle Cayrol przeprowadzili z siostrą Emmanuelle duży wywiad, który w roku 2008 opublikowano w formie książki zatytułowanej J'ai 100 ans et je voudrais vous dire.... W tym roku wydawnictwo Esprit SC z Krakowa wydało tę książkę pod tytułem Mam sto lat i ciciałabym wam powiedzieć...

Kiedy Duquesne i Cayrol namawiali Emmanuelle na wywiad, ta zapytała: - Aha! Czy wy też będziecie mi mówić o śmierci?


Duquesne i Cayrol odpowiedzieli: - Ależ nie.


Na co Emmanuelle: - Ależ tak. Dobrze, najpierw powiem, że to dość zabawne, a równocześnie jakoś mnie nie dziwi, że już od kilku lat, odkąd przeszłam na emeryturę, jestem bez przerwy wypytywana o śmierć. Mam tylko nadzieję, że nie wypytuje się o to każdego człowieka z mojego pokolenia lub nieco od nas młodszych, bo nie wszystkich musi to bawić.


Przedstawiając sylwetkę siostry Emmanuelle na początku książki, siostra Anne-Denise Rickwald, również ze zgromadzenia sióstr Matki Bożej Syjonu, pisze:


Posiadała ujmującą osobowość, żyjąc szaleńczo dla Boga oraz innych ludzi! Kiedy w grę wchodziła sprawiedliwość i miłość względem biednych, nic ani nikt nie mógł jej powstrzymać w pracy, nawet papież Jan Paweł II.


Jeszcze w kwestii tej miłości względem biednych (UWAGA!!! miłośnicy państwa opiekuńczego, czyli zabierania pieniędzy jednym po to, by dawać drugim – mózgi mogą się Wam przepalić jak to przeczytacie) - Duquesne i Cayrol mówią: - Dzielić się jest czymś dobrym, jakkolwiek należy to czynić ze sprawiedliwością, we właściwym czasie i miejscu.


Na co siostra Emmanuelle: - To prawda, to kwestia inteligencji.


No RE-WE-LA-CJA!!!


Ale co z tym systemem emerytalnym, który siostra wykiwała? Ano wykiwała, bo żyła sto lat, czyli pobierała emeryturę aż przez 35 lat. Oczywiście tę emeryturę fundowali pod przymusem pracujący młodzi ludzie. Jeżeli komuś podoba się ta ostatnia okoliczność, to niech spada. Jeżeli natomiast komuś ta okoliczność się nie podoba, niech idzie pogadać z Demokratycznym Państwem.


Siostra Emmanuelle wymiata. Oto co mówi: - To, czego chcę, zawsze chciałam, to pękać z radości.


Hough!

niedziela, 21 czerwca 2009

Problem pani Voit

Voit powiesiła notkę o tym, jak to Jej syn został zmuszony do odebrania świadectwa szkolnego przed ołtarzem, bo uroczystość zakończenia roku szkolnego odbyła się w kościele. Voit jest oburzona i zapowiada, że podpierdoli organizatorów uroczystości do kuratorium. Voit pisze, że najgorsze jest to, iż nie wie jak teraz wytłumaczy swojemu Synowi, co to jest tolerancja, o wolności wyznania już nie wspominając...

Voit pisze też, cytując mamę innego dzieciaka: Przecież to skandal jakiś! Gdyby to był normalny kraj, ksiądz z dyrektorką poleciałby ciupasem do sądu, a dzieciaki dostałyby odszkodowania że hej!

Moim zdaniem pani Voit pomyliły się różne rzeczy. Otóż w normalnym kraju (co nie oznacza: w normalnym państwie) rzeczywiście żaden rodzic nie musiałby (ale jak najbardziej mógłby) prowadzić dziecka do kościoła po świadectwo. Po prostu - rodzice posyłaliby dzieci do szkół, które rodzicom odpowiadają, a dzieci odbierałyby świadectwa w miejscu, na które zgodziliby się wszyscy rodzice; pewnie najlepszym miejscem byłaby szkoła. Żeby jednak było tak, iż to, jak funkcjonuje szkoła odpowiada rodzicom, nie mogłoby być przymusu posyłania dzieci do szkoły i indoktrynowania dzieciaków w sposób ustalony przez urzędasów pracujących dla polityków. W normalnym kraju rodzice nie musieliby płacić na szkołę, która im się nie podoba. Ale nie chodzi tylko o szkołę. W normalnym kraju ludzie w ogóle nie byliby zmuszani do oddawania pieniędzy na rzeczy, które się ludziom nie podobają. I tak nikt nie byłby zmuszany do finansowania jakiejkolwiek telewizji, ani partii politycznej, ani pensji lekarzy i paliwa do karetek, ani emerytur nieznanych sobie ludzi, ani wojska, ani teatrów, ani niczego, czego finansować by nie chciał.

Najsmutniejsze jest to, że ludzie w kółko kłócą się o takie rzeczy, jak neutralność światopoglądowa państwa i nie przyjdzie im do głowy, że aby rozwiązać ten problem wystarczy znaleźć odpowiedź na proste pytanie: a co by było, gdyby tak znieść przymus?

piątek, 19 czerwca 2009

Głębia (UWAGA!!! - są brzydkie wyrazy, nawet sporo)

O matko! Schetyna powiedział, że Tusk i prezydentem będzie i partią będzie rządził, i co teraz, co teraz??!! Dwóch konstytucjonalistów stwierdziło, że Schetyna chyba się z koniem na głowę zamienił, ale innych trzech powiedziało, że chłop przytomnie gada, bo co tam konstytucja albo jakoś tędy, a z tym Buzkiem, żeby go na tym stanowisku umocować, to ja pierdolę, ile to roboty! chyba jakiś Włoch jebany też chce mieć to stanowisko, co my chcemy, żeby Buzek je miał, chociaż nikt nie wie jaki pożytek z tego będzie, no chyba, że dla Buzka, bo to wiadomo, ale teraz cała nadzieja w Niemcach, no chyba w Niemcach, bo jak nie w Niemcach no to w kim? A znowu Kaczor zacynił, że Migalski prezydentem będzie, bo przecież nie Ziobro, co nie?, więc co - drugi Kaczor już nie będzie prezydentem? ale to są jaja! No i nie ma żadnej afery paliwowej, niech to szlag, a tak długo mówili, że jest afera paliwowa, no to może i innych afer też nie było, tylko to były takie kaczki dziennikarskie, łapiecie - KACZKI :-) a jakiś koleś z PO, to się okazało, że ćpał kiedyś czy palił, nieważne, a NFZ kasy nie ma, więc niby że ludzie mają zdychać na choroby, czy jak? składki, kurwa, trzeba podnieść!! ja pierdolę, jak niektórzy nic nie kumają z ekonomii, przecież to wszystko jest w książkach, nie po to jest rząd, żeby kasy brakowało, ludzie wredni są, każdy chciałby tylko dla siebie - jak coś zarobi, to dla siebie, a gdzie, do kurwy nędzy, sprawiedliwość społeczna??!!! No niech to szlag! telewizor mi się jeden zjebał i teraz mogę oglądać w jednym TVP INFO a w drugim TVN24, albo w jednym Polsat News a w drugim TVP INFO, albo w jednym Polsat News a w drugim TVN24, no to lecę trzeci telewizor kupić, bo muszę wiedzieć, co w trawie piszczy, o matko! żeby tylko wszystko poszło dobrze we wszystkich ważnych sprawach!!!


sobota, 13 czerwca 2009

Przedpisek

Stephen L. Carter w książce Biała Nowa Anglia [New England White] zamieścił taki oto przedpisek (przedpisek, w przeciwieństwie do dopisku, jest przed tekstem), co to niby jest studenckim dowcipem:

Dlaczego wszyscy się czepiają ekonomistów? Przecież bezbłędnie przewidzieli trzynaście z ostatnich pięciu recesji!

środa, 10 czerwca 2009

Biblioteki i duchy

Do piosełki Duchów (o Duchach jest tutaj) dokleiłem fotki (wziąłem je stąd - ostrzegam jednak, bo jak ja tam wchodzę, to mi się lap wiesza; nie wiem o co chodzi) i powiesiłem. Może się wydawać, że połączenie tych fotek z tą piosełką jest od czapy, ale dla mnie nie jest od czapy i o to chodzi :-)



A tutaj jest śliczna biblioteczna scena z filmu Siedem (z jakimiś chińskimi krzaczkami, ale to nic, bo mało tych krzaczków).

wtorek, 9 czerwca 2009

Będzie rozpierducha

meharolnik wyśledził fajny projekt ustawy o zmianie ustawy. Autorem projektu jest Platforma Obywatelska, która tym razem jawi się jako ekipa komunistów, że komunistów. meharolnik pisze:

Lewicowy rząd przygotowuje kolejny zamach na wolność i własność. Każdy myślący człowiek, który spojrzy na „Projekt ustawy o zmianie ustawy o odpadach oraz niektórych innych ustaw” musi być przerażony planami Ministerstwa Środowiska.

Na początek wprowadza się taki zapis do ustawy z dnia 20 stycznia 2005 r. o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji :

Art. 3a. 1. Pojazdy, które nie spełniają wymagań technicznych, zapewniających ochronę środowiska lub zdrowia lub życia ludzi, określonych w przepisach wydanych na podstawie ust. 2, są pojazdami wycofanymi z eksploatacji.
2. Minister właściwy do spraw transportu w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw środowiska może określić, w drodze rozporządzenia, wymagania, o których mowa w ust. 1.
3. Wydając rozporządzenie, o którym mowa w ust. 2, minister właściwy do spraw transportu uwzględnia, w szczególności:
1) wymagania ochrony środowiska,
2) bezpieczeństwo użytkowania pojazdów,
3) możliwe zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzi,
4) wymagania ochrony dóbr kultury lub
5) wymagania wynikające z przepisów Unii Europejskiej.

4. Wojewódzki inspektor ochrony środowiska, w drodze decyzji, stwierdza niespełnienie wymagań, o których mowa w ust. 1, przez pojazd i nakłada na właściciela tego pojazdu, obowiązek przekazania go do stacji demontażu lub punktu zbierania pojazdów.

Po czym okrasza tekst kolejnymi cytatami z projektu ustawy:

Właściciel pojazdu wycofanego z eksploatacji przekazuje go wyłącznie do przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu lub przedsiębiorcy prowadzącego punkt zbierania pojazdów.

Kto poza stacją demontażu dokonuje:
1) usunięcia z pojazdów wycofanych z eksploatacji elementów lub substancji
niebezpiecznych, w tym płynów,
2) wymontowania z pojazdów wycofanych z eksploatacji przedmiotów wyposażenia lub części nadających się do ponownego użycia,
3) wymontowania z pojazdów wycofanych z eksploatacji elementów nadających się do odzysku lub recyklingu
- podlega karze pieniężnej od 10 000 do 300 000 zł.

***

Artur Nicpoń twierdzi, że projekt wprowadzenia w Europie powszechnego komunizmu, który to projekt jest realizowany przez kierowników naszego kawałka kuli ziemskiej, wcale nie musi się udać. Ja też jestem zdania, że nie musi się udać, przy czym przewiduję scenariusz pesymistyczny.

Co zatem przewiduję? W jakim kierunku, moim zdaniem, sprawy będą się rozwijać? Otóż moim zdaniem sprawy nie pójdą w dobrym kierunku. Nie będzie tak, że ludzie wykorzystają demokratyczne mechanizmy po to, by wypierdolić w kosmos całą tę bandę darmozjadów trzymających ludzi za pysk. Darmozjadów, którym wydaje się, że są nie tylko cwansi, ale też mądrzejsi od tego całego mięsa nazywanego demosem. Będzie tak, że cwane, rządzące darmozjady w którymś momencie przegną pałę i zaserwują ludziom coś, czego ludzie nie przełkną. Po prostu - prędzej czy później rządzące darmozjady źle ocenią sytuację, wkurwią ludzi na maksa i wybuchnie niezła rozpierducha. Moim zdaniem ta rozpierducha jest nieunikniona.

Czy to, że rząd zamierza jawnie i w sposób najbardziej bezpośredni z możliwych zabierać ludziom ich własność, w tym przypadku samochody, może być tym przegięciem pały? Nie przypuszczam. Zaraz rozmaite autorytety zaczną głosić, jakim to dobrodziejstwem jest ochrona środowiska i dowodzić, że w celu chronienia środowiska niezbędne jest zabieranie ludziom starych samochodów. Autorytety zrobią to, co zawsze robią w takich sytuacjach, bo to profesjonalne kurwy są, lobby samochodziarskie będzie zacierać ręce z radochy (bo przecież między innymi o to chodzi w tym wszystkim - w filmie Wszyscy ludzie prezydenta Głębokie Gardło tłumaczył Robertowi Redfordowi jak komu dobremu: follow the money), a ciotki Matyldy będą słuchać autorytetów jak świnia grzmotu. Co więcej - ciotki Matyldy chętnie dadzą sobie zabrać samochody w imię ochrony środowiska, bo ciotki Matyldy takie już są i już.

Nie wiem co musi się stać, żeby kierownicy kuli ziemskiej przegięli pałę. Wiem jednak, że im później nastąpi przełom, tym rozpierducha będzie większa.

Troska o Jerzego Buzka

Telewizja rządowa utrzymuje się z tego, że rząd każe płacić na telewizję tym ludziom, którzy mają w chałupie odbiornik telewizyjny. Nie ma znaczenia czy ludzie oglądają TVP czy nie - kto ma odbiornik, ten musi płacić. Na razie jest jeszcze tak, że jak ktoś ogląda telewizję w necie to płacić nie musi, ale chyba taki stan nie utrzyma się długo. Dlaczego miałby się utrzymać? Masz net? Jest w necie TVP? No to płać abonament.

Od jakiegoś czasu w państwowej telewizji podniecają się kwestią tego, czy Jerzy Buzek zostanie szefem parlamentu europejskiego, czy nie. Babka w studiu łączy się z korespondentami w Rzymie, w Berlinie i w innych miastach, a korespondenci opowiadają o tym, co tam Włosi, Niemcy czy Francuzi mówią o szansach Jerzego Buzka. To są dopiero jaja. Telewizja rządowa, uprawiająca nieuczciwą konkurencję w stosunku do telewizji prywatnych (bo szmalowana jest z podatków oraz z reklam), w chuj kasy wydaje na to, żeby ględzić o karierze Jerzego Buzka. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego telewizja rządowa tak się troszczy o to, żeby Jerzy Buzek dostał dobrą pracę. Może telewizja czyni to w interesie narodu? Ale na czym ten interes miałby polegać? Załóżmy, że Jerzy Buzek zostanie szefem europejskiego parlamentu. I co wtedy zrobi fajnego? Załatwi nam dodatkowy przydział asfaltu na budowę autostrad? Sprawi, że Polska wyszarpie większą działkę ze wspólnej kasy, dymając tym samym Anglików, Szkotów, Greków i innych zunifikowanych Europejczyków?