statsy

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Przemienienie życia w tekst

Breżniew przyjechał do Jaruzelskiego... wróć - Miedwiediew  przyjechał do Komorowskiego i powiedział, między innymi, że wszystkie dane z czarnych skrzynek zostały przekazane  stronie polskiej. Łapiecie? Wszystkie dane, nie czarne  skrzynki. A Seremet i Czajka podpisali jakiś kwit, wedle  którego polscy prokuratorzy będą współpracować z ruskimi  prokuratorami. Jurij Czajka to ten prokurator, który  znakomicie potrafi nie wykrywać sprawców rozmaitych zbrodni,  na przykład sprawców zabójstwa Litwinienki czy  Politkowskiej, a teraz nadzoruje śledztwo smoleńskie.

***

Robieniem świętych Kościoła Katolickiego zajmuje się  Congregatio de Causis Sanactorum (Kongregacja Spraw  Kanonizacyjnych). Przy okazji - Kenneth L. Woodward w  książce Fabryka świętych napisał, że zrobienie z kogoś  świętego to po prostu przemiana życia w tekst. Pięknie  powiedziane. I jeszcze przy okazji (a co, w końcu to mój  tekst, nikt mnie nie pogania, więc mogę sobie pisać, co chcę) - ojciec Ambroglio Eszer, dominikanin i Relator  Generalny (co to jest relator, to jeszcze napiszę)  stwierdził był tak: - Święci są dla ludzi skromnych. Nie dla  głupich, ale dla pobożnych. Aroganci odrzucają świętych, bo  musieliby przyznać, że istnieją ludzie doskonalsi niż oni  sami. Celnie powiedziane.

Wracam do Congregatio de Causis Sanctorum. Działalność tej  ekipy regulowana jest konstytucją apostolską Divinus  perfectionis Magister, którą papież Jan Paweł II wydał 25 stycznia 1983 roku. Najbardziej spektakularna zmiana w  funkcjonowaniu Kongregacji polega na tym, że po niemal  sześciu wiekach została zniesiona funkcja "adwokata diabła",  którego zadania przejął relator. Nie ma już zatem prawnej  wymiany zdań w procesie kanonizacyjnym - relator zajmuje  się wszystkim, czym wcześniej zajmowały się dwie strony tego  swego rodzaju sporu. Skutki tej zmiany są dwojakie - po  pierwsze zmienił się paradygmat, w rezultacie czego robotę stracili prawnicy, a po drugie, gorzej mają twórcy filmów  fabularnych, bo "adwokat diabła" to przecież barwna postać.

Żeby ktoś mógł zostać świętym, Kongregacja musi stwierdzić,  że za sprawą kandydata na świętego dobry Bóg dokonał cudu. Najwięcej stwierdzonych cudów to cuda medyczne; właściwie wszystkie cuda akceptowane w dzisiejszych czasach to cuda  medyczne - z cudami moralnymi jest spory kłopot.

Stwierdzeniem, czy coś jest, czy nie jest cudem medycznym,  zajmuje się Consulta Medica - zespół działający w ramach  Kongregacji. W skład Consulta Medica wchodzą medycy  wszystkich specjalności. Wszyscy oni są mężczyznami, Włochami i rzymskimi katolikami. Łapiecie? Żadnych kobiet, Szwedek i buddystek.

Dobra, tyle o ruskiej prokuraturze i Kongregacji od  świętych, w tym o zespole od cudów. Pytanie jest takie: czy  ktoś, kto wierzy ruskim prokuratorom i Anodinie, nie  ośmiesza się, kiedy kwestionuje stwierdzenia cudów przez  Consulta Medica? Drugie pytanie jest takie: czy ktoś, kto  wierzy medykom z Consulta Medica nie ośmiesza się  kwestionując ustalenia ruskich prokuratorów i Anodiny?

Zanim poszukacie odpowiedzi na te pytania, pozwólcie, że  przypomnę: zrobienie z kogoś świętego to przemienienie życia  w tekst.

sobota, 4 grudnia 2010

Skandaliczny król

Wczoraj na Poker After Dark dali ten odcinek, w którym Phill Hellmuth wyleciał ze stołu po tej oto rozgrywce z Howardem Ledererem (Lederer to ten gościu w marynarce):





Jak już Hellmuth wyleciał ze stołu, to dał zwyczajowy krótki wywiad, w którym powiedział, że ci goście (Lederer, a pewnie i inni, a najpewniej wszyscy, w tym Gus Hansen, który śmieje się tak, że aż wali ręką w stół), nie rozumieją pokera. Tak stwierdził Hellmuth. Dodał, że on sobie układa grę po swojemu, doprowadza do sytuacji, w której może grać tak, jak mu się podoba, w której jest faworytem, w której w ogóle wszystko wygląda pięknie, a tu na koniec taki Lederer dostaje króla no i Diabli biorą wspaniałe plany Hellmutha, który przecież rozumie pokera jak nikt na świecie.

Kapitalny przykład lewackiej mentalności, ta filozofia Hellmutha - no trudno znaleźć przykład lepszy :-)))

wtorek, 30 listopada 2010

Jak nazwać?



Se na zdjęciu w pokera gram - w Hold'em no limit. Profesjonalnie zasłaniam karty, żeby mi tam nikt nie luknął. Gramy przy stoliku szachowym, nie pokerowym. Wiecie - takie połączenie klimatów szachowych i pokerowych jest bardzo korzystne. W jakim sensie korzystne? A, to już jest misterium fidei :-)

A skąd ta koszula kraciasta i ten kapelusz kowbojski? Ano koszula kraciasta i kapelusz kowbojski pasują do Hold'em no limit i do serialu Justified. Ktoś może zapytać: - No i co z tego, że pasują? - Na co odpowiem: - A jajco.

I tyle. Co będę więcej gadać?

Zawinąłem do Katowic w sprawach, że tak powiem,  literackich i raz dwa wbiłem do knajpy Lorneta z Meduzą. To taki lokal przy ulicy Mariackiej, w którym można jarać szlugi. Poważnie - w dzisiejszych czasach, w czasach rządów liberałów z PO, w tej knajpie można jarać szlugi. Wszedłem sobie do tego lokalu, podpisałem taki glejt, że biorę udział w inprezie zamkniętej, na której jara się szlugi, miła pani barmanka wypisała mi legitymację Klubu Wielbicieli Tytoniu i już - brałem piwo, piłem je, paliłem papierosy... mówię Wam - zupełnie tak, jak w normalniejszych czasach, kiedy jeszcze liberałowie z PO nie poszerzyli zakresu wolności obywateli RP.

Pytanie jest takie: jakim mianem określić człowieka, który nie pali papierosów, nie lubi dymu papierosowego, który przy tym wie, że w jakiejś knajpie jara się szlugi, a mimo to lezie do tej knajpy i chce, aby rząd zakazał palenia w knajpach, bo on, człowiek, który nie lubi dymu papierosowego - nie jest na tyle kumaty, żeby nie wleźć do knajpy, w której pali się papierosy? No jakim mianem określić takiego gościa? Idiota? Kretyn? Imbecyl? Debil? Wyborca PO? Jeszcze jakoś inaczej?

Na deser fragment z filmu The Onion. Obejrzyjcie sobie cały ten film, bo jest zacny.

piątek, 26 listopada 2010

Niewiele brakuje nam do szczęścia

Bankier.pl donosi:

Euro umacnia się czwarty dzień z rzędu, po tym jak Irlandia poprosiła o wsparcie dla upadającego systemu bankowego. Przyszłość Zielonej Wyspy wydaje się bardziej stabilna, co rozładowało napiętą atmosferę na rynkach.

Świetnie, że przyszłość Zielonej Wyspy wydaje się stabilna i nie ma znaczenia to, że Zielona Wyspa z określonego powodu musiała żebrać.

Dzisiaj Bankier.pl znowu donosi:

Coraz bardziej prawdopodobne jest, że Portugalia będzie musiała skorzystać z międzynarodowej pomocy, by uniknąć całkowitej finansowej zapaści. Portugalski dziennik "i" twierdzi, że już wkrótce rząd Jose Socratesa pójdzie w ślady Grecji i Irlandii i poprosi o wsparcie.

Super! Pomożemy i Portugalii, skoro pomogliśmy Grecji oraz Irlandii. Nie pamiętam, czy pomogliśmy Węgrom, po tym, jak ich premier, w przeciwieństwie do naszego premiera przyznał przed ludźmi, że przez ileś tam lat robił naród w chuja.

Zdaje się, że następna w kolejce do poproszenia o międzynarodową pomoc jest Hiszpania, a buki przyjmują zakłady na to, czy prędzej jebnie w Italii czy w Polsce. Podobnież mamy nieco lepsze notowania.

Unia Europejska zapierdala jak Big Boy na usługach Union Pacific Railroad, więc chyba przed Bożym Narodzeniem przegonimy Stany Zjednoczone Ameryki, a do Sylwestra zajebiemy Chiny oraz Indie. Ludzie, jakie to jest szczęście, że społeczeństwo wykazało się mądrością i w referendum na temat Anschlussu do UE zagłosowało, jak zagłosowało! Teraz do szczęścia brakuje nam już tylko zlikwidowania PiS-u. No i chyba przydałoby się pobudować jeszcze parę Orlików. Bo z Rosją to już się chyba ugadamy raz na zawsze 6 grudnia.

***

marta.luter powiada, że Farage nieźle gada, no to gościa wklejam :-))


czwartek, 25 listopada 2010

A co ze zwolennikami reżimu?

O zaproszeniu Jaruzelskiego przez Komorowskiego na obrady nowej WRON-y Korwin-Mikke napisał tak:
 
Jarosław Kaczyński ma całkowitą rację: to zaproszenie JEST prowokacją polityczną. Cel tej prowokacji też jest oczywisty: za wszelką cenę odwracać uwagę „obywateli” od katastrofy ZUSu i prób odebrania pieniędzy OFE. Temu samemu celowi służą też np. rozpuszczane pogłoski o prywatyzacji lasów...

Ja się z Korwin-Mikkem zgadzam, natomiast tu pojawia się ciekawa kwestia. Otóż wiadomo, że, mówiąc najogólniej, jedne sprawy są bardzo ważne, a inne mniej - wszystko zależy od tego, dla kogo co jest ważne. Z punktu widzenia społeczeństwa jako takiego, również jedne sprawy są ważniejsze od innych. Nie ma specjalnego znaczenia to, po której stronie drogi będą jeździć samochody i jaki będzie hymn państwowy, natomiast jest istotna różnica między państwem silnym militarnie, a takim państwem, jakim dzisiaj jest Polska. Kwestie takie jak kasa z przymusowych ubezpieczeń, o której pisze Korwin-Mikke czy w ogóle finanse państwa, to kwestie najważniejsze. Ale ważne są także kwestie takie, jak symbole, miedzy innymi dlatego, że symbole są wyrazem określonej, konkretnej rzeczywistości.

Jamajka zaprosił Jaruzelskiego i to jest cyniczny gest Komorowskiego i całego jego środowiska. Ludzie ci dobrze wiedzą, że paru milionom Polaków ten gest absolutnie się nie spodobał, a niektórych z tych Polaków doprowadził do stanu wrzenia. I jasne jest, że publiczność zamiast o katastrofalnym stanie państwa (nie ma tu miejsca na roztrząsanie tego, co oznacza katastrofalny stan) będzie zajmować się zaproszeniem Jaruzelskiego przez Komorowskiego. W tym czasie nie będzie zastanawiać się na przykład nad stanem finansów państwa, więc lepiej już niech część publiczności brzęczy na Jamajkę niż miałaby móżdżyć nad tym, w jakim kierunku Tusk prowadzi Polskę (Tusk to skrót myślowy - chodzi o całą tę ekipę, która ma wpływ na to, w jakim kierunku idą sprawy).

Jest zatem parę milionów Polaków, których wkurwił gest Komorowskiego i którzy o finansach państwa specjalnie nie myślą. Rzecz jasna w dużej mierze nie myślą dlatego, że niczego w tej kwestii nie kumają. Można zatem zapytać, po jaką cholerę w takim razie robić całą tę szopkę z Jaruzelskim? Ano po to, żeby ludzie cały czas zajmowali się pierdołami, żeby odpuszczali sobie tematy takie, jak finanse państwa, nawet jeśli przeczytali tu czy tam, że z tymi finansami nie jest najlepiej. Parę milionów Polaków jest spacyfikowanych, bo zawsze podrzuci się im jakiś gorący temat - gdyby reżim nie sypał co chwila gorącymi tematami, gdyby pozwolił na to, aby w telewizji toczyła się poważna debata na istotne tematy, to nie utrzymałby się do Sylwestra.

Dobra, ale co z resztą Polaków, co ze zwolennikami reżimu - no bo chyba są jacyś zwolennicy reżimu, skoro na reżim głosują, co? Moim zdaniem są to albo zupełni idioci, albo ludzie doskonale rozumiejący o co chodzi i popierający ten stan rzeczy, który mamy. Załóżmy, że nie są to idioci - może być przecież tak, że parę milionów zwolenników reżimu jest zadowolonych z tego, że społeczeństwo jest zadłużone jak nigdy dotąd, że rozpada się system emerytalny, że zdycha "służba zdrowia", że polska armia raczej nie jest w stanie skutecznie napaść nawet na Czechy (aczkolwiek w razie czeskiego najazdu być może dzielnie broniłaby się parę dni; w końcu nasi lepiej znają teren i miejscowy język), że przedsiębiorcom coraz trudniej prowadzić interesy, że w Polsce w największym stopniu w Europie inwigiluje się społeczeństwo, że mamy standardy, zgodnie z którymi po Smoleńsku nie wyleciał z roboty ani jeden polityk czy urzędnik, że nasza prokuratura wojskowa wykonuje polecenia ruskiej prokuratury...

Paru milionom Polaków to wszystko może się podobać. Może im się podobać nawet to, że Komorowski Jaruzelskiego zaprosił, a jeśli komuś się to nie podoba, to może powiedzieć, że to nic nie znaczący gest, ot, taki gorący temat rzucony po to, żeby patriotyczne głupki miały się czym zajmować, ale w istocie chodzi tylko o to, żeby w kraju było tak, jak jest, bo tak jest dobrze. Bo dobrze jest, kiedy społeczeństwo jest zadłużone jak nigdy dotąd, kiedy rozpada się system emerytalny, kiedy zdycha "służba zdrowia", kiedy polska armia raczej nie jest w stanie skutecznie napaść nawet na Czechy (aczkolwiek w razie czeskiego najazdu być może dzielnie broniłaby się parę dni; w końcu nasi lepiej znają teren i miejscowy język), kiedy przedsiębiorcom coraz trudniej prowadzić interesy, kiedy w Polsce w największym stopniu w Europie inwigiluje się społeczeństwo, kiedy mamy standardy, zgodnie z którymi po Smoleńsku nie wyleciał z roboty ani jeden polityk czy urzędnik, kiedy nasza prokuratura wojskowa wykonuje polecenia ruskiej prokuratury...

środa, 24 listopada 2010

Dedektyw Inwektyw

Parę dni temu Nicek podrzucił mi linkę do tego oto nagrania:

Kampania PO w przedszkolach

Fajnie, że podrzucił, bo dobrze się słucha i no dowiedziałem się, że Tomasz Łysiak ciągle wymiata z tymi nagraniami. Rzecz jasna, różnie wymiata - raz lepiej, a raz gorzej, a poza tym to jest rzecz gustu. Mnie się podobają również te:
   
Lost Highway Donalda Tuska

Kluzik i Jakubiak w Związku Wypędzonych

Wszystkie nagrania na stronie Radia Wawa.

wtorek, 23 listopada 2010

Mieliśmy te swoje 21 lat

Kurwa jego mać... Przez te dwadzieścia jeden lat kotłowało się to wszystko fest. Bo Polska wreszcie wolna. Bo nie będzie już Ruskich. Bo komuna upadła. No to dawaj - będziemy się rządzić po swojemu. Solidarność. Wałęsa. Kapitalizm. Balcerowicz. Samorządność. NATO. Paraden-marsze. Parytety na listach wyborczych. A może wprowadzić euro? To się jeszcze zobaczy, ale na pewno trzeba zorganizować Euro 2012. A co z KRUS-em? A z NFZ-ami? Chyba trzeba by coś zreformować? Oj, deficyt, duży deficyt, finanse publiczne robią bokami, ale chyba jest jakiś ratunek, co - jest jakiś ratunek? Kurwa, PiS wygrał wybory. Deo gratias - PiS przegrał wybory! Jezu, ale jest zajebiście  - jesteśmy w Unii Europejskiej! Nawet małe Leninki z najnowszej lewicy utrzymują, że stara lewica była chujowa. A co z patriotyzmem? Na co komu patriotyzm? A może potrzebny, ale jakiś taki lepszy od tego starodawnego, co? No, nic, są problemy, kryzys chyba też był, aczkolwiek dopiero ostatnio o tym poinformowano. Jest jak jest, ale jesteśmy u siebie, sami się rządzimy, samorządzimy się, nie jesteśmy kondominium czy innym takim wynalazkiem...

I oto:

Na środowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego został zaproszony generał Wojciech Jaruzelski - dowiedziała się Informacyjna Agencja Radiowa. (...) Tematem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego będzie zbliżająca się wizyta prezydenta Federacji Rosyjskiej oraz przyszłość stosunków na linii Warszawa - Moskwa.

Czytajcie TUTAJ.