Luknijcie sobie
tutaj. To taki background jest do mojej notki. A co będzie w notce? Ano takie sobie ględzenie. Ostatnio mniej czytam, prawie nic nie piszę, a na bloga zupełnie nic, ale za to spotykam się z łebskimi ludźmi i z nimi gadam. Np. gadam sobie z takim jednym łebskim absolwentem logiki matematycznej. Gadamy trochę o tej logice, ale tylko, że tak powiem, po wierzchu, bo co ja wiem o logice matematycznej? Ja gościa pytam o różne rzeczy, on mi odpowiada - o Kole Wiedeńskim gadamy, o Russellu, o Tarskim, a i o Bocheńskim trochę pogadaliśmy; takie tam luźne gaduły. Ten gościu w swojej dziedzinie, a nie jest to logika matematyczna, plasuje się pośród pierwszych 25 specjalistów na świecie. Skąd ja wiem, że pośród pierwszych 25 speców na kuli ziemskiej? A stąd, że w tej dziedzinie jest bardzo precyzyjny ranking, no to sobie sprawdziłem i wiem. Ten gościu nie jest Polakiem, zupełnie nie jest Polakiem, więc gadając z nim ćwiczę język dla mnie obcy - bardzo to dla mnie dobre, albowiem ja, siedząc w tych książkach i z ludźmi się prawie nie spotykając (no chyba, że - wedle zaleceń Jezusa - chorego odwiedzę albo biednemu pomogę; to moje stosowanie się do zaleceń Jezusa ma i taki skutek, że ja, dajmy na to, chorego odwiedzając, większy mam pożytek z tej wizyty, niż ów chory), w ogóle nie jestem biegły w gadaniu w obcych językach - dla mnie byłoby idealnie, gdyby wszyscy innostrańcy zamiast do mnie mówić w swoich językach, mnie tekst przed nos podsuwali.
Dobra, gadam sobie z tymi łebskimi gośćmi, gadam, ale pod wieczór do chałupy wracam, a tam zaraz oglądam majstrostwa świata w kosza i tenisowy turniej wielkoszlemowy US Open. A przecież po nocach i jakieś książki czytam. Jakże więc w tej sytuacji mogę cokolwiek pisać, a już osobliwie na blogu? W związku jednak z tym, że za to moje niepisanie Nicpoń
noż kurwa do mnie mówi, a i Anna stwierdza, że
Ku..wa jest najsłabszą motywacją, jakiej można użyć względem Autora (ten Autor to ja), nową notkę piszę i ją wieszam. OK, ale co w końcu będzie w tej notce? Ano nic takiego. Chcę tylko powiedzieć, że jak już telewizor włączę na coś innego niż kosz i tenis, to odnoszę wrażenie, że cała Polska gada tylko o posłance Jakubiakowej, która została zawieszona, a zatem chyba teraz wisi. Wisząca posłanka Jakubiak - to jest najważniejszy temat w kraju liczącym 38 milionów ludzi. Co prawda gdzieś tam napisali, że generał Roger Brady w imieniu NATO zaoferował Polsce pomoc w tym śmiesznym śledztwie prowadzonym w sprawie Smoleńska, ale to tylko w oszołomskich mediach napisali, bo w mainstreamowych mediach takimi duperelami jak śledztwo w sprawie Smoleńska dupy sobie nie zawracają; w mainstreamowych mediach mówi się tylko o wiszącej Jakubiak. Kurwa, jak to jest możliwe, że zegar długu tyka i to jak oszalały, że ten piękny kraj, jakim jest Polska, okupowany przez państwo pt. III RP, do tego stopnia dryfuje w stronę utraty resztek suwerenności, że aż europejskie nowokomuchy interweniują, bo widzą, czym pachnie podpisanie przez tuskowych umowy na dostawy gazu z Ruskimi, a przy tym wszystkim jedynymi tematami w mediach i jedynymi tematami, które interesują młodych, wykształconych telemaniaków z wielkich miast, są wisząca Jakubiak, brzęczący Migalski i szef partii opozycyjnej robiący koło dupy kierownikom naszego kawałka kuli ziemskiej? Gdzie jest całe to społeczeństwo obywatelskie, gdzie są ci wszyscy racjonalni ludzie, świadomi wyborcy znający się na polityce i ekonomii? Gdzie oni są? Czy oni w ogóle istnieją? Czy też może jest tak, że żyjemy na jednym wielkim placu zabaw, na który nie wpuszcza się dorosłych?